Teksty o wszystkim (Reklama: ,)

 

Russ byłby dumny! Maris poczuła wściekłość, choć wiedziała, że nie powinna tracić opanowania. Gniew mógł ją przywieść do nieostrożności, a to pomogłoby Cormowi. Siedem lat temu pokonała go w znacznie bardziej zaciętym pojedynku. Była pewna, że zdoła tego dokonać i tym razem. Należało jedynie wykazać precyzję, opanowanie, refleks i wyczucie wiatru, a tych cech nigdy jej nie brakowało. Jej skrzydła były szerokie i napięte, a ich metaliczna powierzchnia cicho szumiała w zetknięciu z wiatrem. Maris była w świetnym nastroju i wierzyła w siebie. Wyciągnęła ręce do góry, złapała nimi uchwyty, pobiegła, skoczyła i wzbiła się w powietrze. Unosiła się coraz wyżej, zrobiła pętlę ot tak, dla przyjemności, a potem zaczęła pikować. Szybowała w dół, przemieszczając się zgodnie z podmuchami wiatru, a jednocześnie przechylając się w taki sposób, żeby móc przelecieć pierwszą bramę. Gdy gwałtownie skręciła i minęła pierwszą parę tyczek, jej skrzydła utworzyły srebrzystą linię tuż pod nimi, ale Maris ustabilizowała lot i przechyliła się w drugą stronę, dzięki czemu swobodnie pokonała następną bramę.

 

(Reklama: )