Okazała się nieco za wąska, a S'Rella zbytnio wychyliła się w jedną stronę i zawadziła lewym skrzydłem o tyczkę. Rozległ się trzask rozbijanych podpórek i tyczek, a potem S'Rella runęła jak długa na ziemię. Maris była jedną z wielu osób, które do niej podbiegły. Kiedy dotarła na miejsce, S'Rella już siedziała z zaczerwienioną od wiatru twarzą, ciężko dysząc. Otaczali ją lądowcy, którzy zachrypniętymi z emocji głosami serdecznie jej gratulowali. Dzieci cisnęły się do niej, żeby dotknąć jej skrzydeł, a ona ciągle się śmiała. Maris przepchnęła się przez tłum i objęła S'Relle. Nic ci nie jest? zapytała dziewczynę, która potrząsnęła głową, nie przestając się śmiać. To dlaczego...? S'Rella pokazała jej skrzydło, to samo, którym uderzyła w bramę. Metaliczna, dosłownie niezniszczalna tkanina była nietknięta, ale rozpora uległa złamaniu. To łatwo da się naprawić zauważyła Maris. Nie powinno być z tym żadnego kłopotu. Nie widzisz? zapytała S'Rella, gwałtownie wstając. Jej prawe skrzydło podskoczyło, napięte i rozedrgane, ale lewe bezwładnie zwisało, a srebrzysty materiał ciągnął się po piasku. Maris spojrzała na nie i zaczęła się śmiać. Jednoskrzydła! zawołała.

(Reklama: )