Teksty o wszystkim (Reklama: ,)

 

Zgraja byłych lotników burknął Garth. I mnóstwo jednoskrzydłych dodała z uśmiechem Maris. Świat się zmienia, Garth. Kiedyś mieliśmy tylko lotników i lądowców. Tak powiedział Garth i pociągnął kolejny łyk piwa. Potem ty wszystko pomieszałaś. Latający lądowcy i uziemieni lotnicy. Do czego to wszystko doprowadzi? Nie wiem odparła Maris. Wstała. Chętnie zostałabym dłużej, ale muszę pogadać z Valem, a poza tym już od dawna powinnam być na Amberly. Zważywszy na to, że Shalli jest w ciąży, a Corm nie ma skrzydeł, zwierzchnik bez wątpienia zamęczy mnie robotą. Ale znajdę czas na odwiedziny, obiecuję. Dobrze. Garth uśmiechnął się. Życzę dobrego lotu. f Kiedy wyszła, krzyknął do Riesy, żeby mu przyniosła następny kufel piwa. Val leżał wsparty o poduszki. Głowę miał podniesioną w taki sposób, aby mógł przyjmować pokarmy. W lewej ręce trzymał łyżkę, którą jadł zupę. S'Rella siedziała obok niego z miską. Oboje podnieśli oczy na widok Maris, a Valowi zadrżała ręka i rozlał gorącą zupę na piersi. Zaklął. S'Rella pomogła mu wytrzeć plamę. Val spokojnie przywitała się Maris i kiwnęła głową. Położyła na podłodze skrzydła, które niegdyś należały do Corma z Amberly Mniejszej. Twoje skrzydła. Opuchlizna powoli zaczynała schodzić Valowi z twarzy i wyglądał prawie normalnie, z wyjątkiem obrzmiałych warg, które zmieniały jego uśmiech w szyderczy grymas.

 

(Reklama: )